Tomasz Libera: Drzemie w nas niewykorzystany potencjał

 

Stal Mielec jest niepokonaną drużyną od 25. listopada. Podopieczni Zbigniewa Smółki wygrali na wiosnę trzy z czterech spotkań, jedno remisując. Celem mielczan było spokojne utrzymanie, jednak wydaje się, że Stalowcy mają apetyt na więcej. Gdzie zdaniem Tomasza Libery leży granica możliwości zespołu z Podkarpacia?

Faktycznie celem początkowo było utrzymanie, ale każdy z nas zawodników daje z siebie 100% i cały czas doszkala swoje umiejętności. Nie myślimy w kategorii granic, bo ta drużyna ma duży potencjał, a poprzeczka jest cały podnoszona. Widać to po wynikach i mam nadzieję, że się nie będziemy zatrzymywać. Jak podkreśla trener Smółka, w każdym z nas drzemie potencjał, który nie jest jeszcze wykorzystany w stu procentach – powiedział golkiper biało-niebieskich.

 

Zwycięstwo z Wigrami było psychologicznie ważne, bo suwałczanie u siebie boleśnie wypunktowali Stalowców.

Każdy zawodnik, który poniósł bolesną porażkę w Suwałkach po cichu myślał, by się Wigrom zrewanżować za to piłkarskie upokorzenie, bo tak to trzeba nazwać. Nie chcieliśmy jednak do tego wracać, to była tylko historia. Liczyło się zagranie dobrego spotkania na własnym terenie, wywalczenie trzech punktów w Mielcu, bo tutaj na Solskiego jest nasz piłkarski dom – zaznaczył Tomasz Libera.

 

Dziennikarze zaczynają upatrywać w Stali czarnego konia rozgrywek, jednak mielecki bramkarz podchodzi do tych określeń z dystansem.

Każde zwycięstwo na pewno buduje, bo im więcej meczów wygrywasz, tym ta atmosfera w drużynie jest lepsza. W szatni trzymamy się razem, lecz nie chcemy kalkulować. Słyszeliśmy o tym, że w mediach pojawia się szereg pochlebnych określeń, ale skupiamy się na wygrywaniu kolejnych meczów i spokojnym utrzymaniu na zapleczu Ekstraklasy. Czas pokaże, co się będzie działo w tabeli – dodał „Liber”.

 

To nie jest zwykły poniedziałek dla mieleckiego golkipera, bo dziś obchodzi 32. rocznicę urodzin. Czego życzyłby sobie dzisiejszy solenizant?

Zdrowia przede wszystkim, bo w naszym zawodzie jest ono najważniejsze i trochę piłkarskiego szczęścia, które przydaje się na murawie – zakończył Tomasz Libera.