Piotr Głowacki: Olsztyn to mój dom, ale na murawie nie będzie sentymentów

W piątkowy wieczór mielczanie podejmowali lidera tabeli, Chojniczankę Chojnice. Takiego meczu nie było już dawno w Nice 1 Lidze, bo choć spotkanie zakończyło się porażką Biało-Niebieskich, w drugiej połowie całkowicie zdominowali oni przeciwnika. Czego według Piotra Głowackiego zabrakło, by pojedynek zakończył się zwycięstwem gospodarzy?

Zabrakło nam szczęścia. Szansami strzeleckimi, które mieliśmy w tym meczu, można byłoby obdzielić dwa czy nawet trzy spotkania. Naliczyłem siedem, a w zasadzie osiem dogodnych sytuacji. Piłka nie chciała jednak wpaść do bramki przeciwnika. Nie załamujemy się, bo wszyscy widzieli naszą dobrą grę. Teraz musimy podobnie zagrać w Olsztynie. Mam nadzieję, że tam pojawi się większa skuteczność, dopisze nam szczęście i wrócimy ze zwycięstwem – powiedział zawodnik Stali.

 

Na trybunach mieleckiego stadionu pojawiło się ponad cztery tysiące kibiców. Były to echa ostatnich wyników Biało-Niebieskich i akcji #zapełniamystadion.

Odkąd jestem w Stali, czyli od początku sezonu, patrzę na naszych sympatyków z podziwem. Kibice w Mielcu są naprawdę niesamowici. Czy przegrywaliśmy, mając serię dziesięciu meczów bez zwycięstwa, czy wygrywaliśmy – cały czas nas wspierali. Nie słyszałem ani razu czegoś takiego, by kibice byli przeciwko nam i nas wygwizdywali. Teraz dobre wyniki sprawiły, że tych sympatyków pojawia się coraz więcej. Na ostatnim meczu atmosfera była wspaniała. Czuliśmy to na boisku i jako piłkarze cieszymy się, gdy na trybunach jest tylu widzów – dodał Piotr Głowacki.

 

Do Olsztyna Stalowcy jadą mocno osłabieni, bo do kontuzjowanych zawodników dołączyli ci pauzujący za kartki. Czy zdaniem mieleckiego zawodnika, uda się zgarnąć komplet punktów, czy remis również będzie satysfakcjonującym wynikiem?

Jesteśmy trochę osłabieni, bo faktycznie przytrafiło się kilka kontuzji i kartek. Dlatego jednak drużyna składa się z dwudziestu kilku piłkarzy a nie jedenastu, żeby zmiennicy dostali szansę i ją wykorzystali. Uważam, że mamy na tyle silną kadrę, że każdy kolejny zawodnik, który wejdzie na miejsce kontuzjowanego czy pauzującego, postara się trzymać poziom. Jedziemy na Stomil zdobyć punkty. Chciałbym powalczyć o pełną pulę, myślę, że trener i cała drużyna również – zaznaczył pomocnik.

 

Olsztyn to rodzinne miasto Piotra Głowackiego. Tam zaczęła się jego przygoda z piłką.

Na pewno sentyment pozostał, bo to w Olsztynie się wszystko rozpoczęło. Co więcej, do Stali przyszedłem właśnie ze Stomilu. Zawsze miło jest wracać w rodzinne strony. Na trybunach na pewno będzie wielu moich przyjaciół i sama rodzina, ale wraz z pierwszym gwizdkiem sentymenty pójdą na bok i będzie się liczyło tylko zwycięstwo.

 

fot: Kris Trzaski