Zé Lucas: Stać nas na sprawienie niespodzianki [ROZMOWA]

Dwudziestodwuletni napastnik z Brazylii dołączył do Stali Mielec i w przyszłym sezonie będzie reprezentował biało-niebieskie barwy. W rozmowie opowiada m.in. o przygodzie w słowackim klubie, powodach transferu do Stali i o wrażeniach z pobytu w Mielcu.

– Pana początki wiążą się z brazylijskim PSTC, ale rundę wiosenną minionego sezonu spędził pan w słowackim FC STK 1914 Šamorín. Jak wspomina pan ten okres w karierze?
– Jeśli chodzi o tę drużynę, mam naprawdę bardzo miłe wspomnienia. To był sezon marzeń, bo zdobyliśmy mistrzostwo ligi.

– Słowacja była jedynym krajem, dzięki któremu mógł pan skonfrontować europejski styl gry z brazylijskim. Jakie różnice dostrzega pan pomiędzy nimi?
– Faktycznie już na pierwszy rzut oka można dostrzec pewne różnice pomiędzy obydwoma stylami. Brazylijczycy są nastawieni przede wszystkim na mocne zagrania, szybkość i rozwiązania techniczno-taktyczne. W Europie wybiera się najczęściej wariant fizyczny, siłowy.

– Pana obecność w Stali jest związana z współpracą pomiędzy mieleckim klubem, a brazylijskim Fluminense. Co może pan powiedzieć o tym porozumieniu?
– Moja obecność w Stali Mielec jest ściśle związana z Marco Manso (przyp. red. przedstawiciel klubu Fluminense FC), który obserwował klub i jego potencjał już od dłuższego czasu. Przed samym transferem Marco powiedział mi wiele dobrych słów na temat Stali Mielec i wspólnie z menadżerem stwierdziliśmy, że to może być dla mnie szansa, by rozwinąć swój potencjał.

– Jako, że Stal to pana pierwszy polski klub, nie mogę nie zapytać, czy było coś co pana zaskoczyło w tym kraju?
– Myślę, że nie. Jestem w Polsce stosunkowo krótko, ale bardzo mi się tutaj podoba. To piękny kraj, ze wspaniałą architekturą i otwartymi ludźmi.

 – Jakie wrażenie wywarło na panu same miasto?
– Mielec to małe, ciche miasto. Ludzie, których zdążyłem już poznać są mili i nastawieni bardzo pozytywnie. Nie odebrałem żadnych negatywnych sygnałów od samych mieszkańców. Słyszałem również, że wielu z nich przychodzi dopingować Stal na trybunach stadionu przy Solskiego 1. Nie dziwię się, bo gdy zobaczyłem sam obiekt po raz pierwszy, byłem pod ogromnym wrażeniem.

– Co może pan powiedzieć o partnerach z drużyny i sztabie szkoleniowym? Czy napotyka pan trudności ze względu na to, że jest pan obcokrajowcem i bariera komunikacyjna zawsze musi się pojawić, a może wszyscy budują atmosferę, by czuł się pan „jak w domu”?
– Szatnia przyjęła mnie bardzo dobrze.  Sami zawodnicy starają się mi pomóc w jak najszybszej aklimatyzacji. Sztab szkoleniowy robi wiele, by pomóc mi, jeśli coś jest dla mnie niejasne. Wszyscy w Mielcu interesują się mną, pytają czy wszystko w porządku, więc na pewno nie czuję się pozostawiony samemu sobie.

– Dołączył pan do drużyny przed jej premierowym sezonem na zapleczu Ekstraklasy. Jaki stawia pan sobie cel?
– Przyszedłem do Stali, by pomóc drużynie i zdobywać tyle bramek, ile tylko się da.

– Już w środę mieleccy kibice poczują przedsmak ligowych emocji. W ramach rozgrywek Pucharu Polski zmierzycie się z faworyzowaną Wisłą Płock, która w minionym sezonie awansowała do Ekstraklasy. Czy pana zdaniem Stal przed własną publicznością będzie w stanie sprawić niespodziankę i wyjść z tego starcia zwycięsko?
– Oczywiście, że tak! Mamy naprawdę świetną drużynę i wyjdziemy po zwycięstwo. Przez ostatnie tygodnie pracowaliśmy ciężko, by wytrenować poszczególne elementy i uzyskać pewność siebie. W środę wszystko może się zdarzyć, dlatego mam nadzieję, że tysiące ludzi przyjdzie, by obejrzeć ten mecz i wspierać nas dopingiem.

Rozmawiała Paulina Janocha
crazyaboutfootballsite.wordpress.com

stal-wisla_puchar_insta