Odchodzą wielcy Stalowcy + Ryszard Rachwał (1939-2019)

Ryszard Rachwał (ur. 01.01.1939, Rzeszów – zm. 07.10.2019, Mielec). Pozycja na boisku: pomocnik (rozgrywający), obrońca (stoper). Pseudonim: „Misiu”. Kluby w karierze: Resovia Rzeszów (56-61), Stal Mielec (62-jesień 72). Trener podmieleckich klubów (absolwent AWF W-wa).

Ryszard Rachwał został sprowadzony do Mielca z Resovii na początku 1962 roku na skrócone pierwszoligowe rozgrywki (liga polska przechodziła wtedy na system jesień-wiosna). Początkowo występował na pozycji środkowego pomocnika, by z czasem przesunąć się do obrony, na pozycję stopera. Atletycznie zbudowany, o mocnym uderzeniu, nie strzelał jednak goli. Charakteryzował się małą stratą piłek, ponieważ po jej przyjęciu natychmiast się ich pozbywał, celnie podając kolegom. Wobec tego był przez trenerów lubiany, gdyż żaden z nich nie mógł mu nic zarzucić. Był jednak czasami leniwy w grze, gdy pozbył się piłki lubił sobie odpocząć. Mówiono o nim, że grał zbyt asekuracyjnie, byle od siebie, nie brał na siebie odpowiedzialności, mimo że występował także jako kapitan drużyny.

Występy w Stali to: 227 meczów w lidze – 0 goli (53 – 1. liga, 130 – 2. liga, 44 – 3. liga). Puchary: Polski 20 meczów (w tym 1 w okręgu) – 0 goli, Intertoto 10 meczy – 0 goli. Grał ostro i zdecydowanie, żaden z przeciwników nie miał z nim łatwego życia. Elegancik, lubił dbać o wygląd i strój, miał zawsze wyczyszczony sprzęt piłkarski. Po zmianie warty w drużynie, gdy większość kolegów: Czudo, Lupa, Kapuściński i inni zakończyli już swoją karierę lub odeszli z Mielca, potrafił przetrwać w rezerwach, gdzie odnalazł go trener Andrzej Gajewski, który ponownie na niego postawił.

To jedyny zawodnik, który grał w dwóch wspaniałych drużynach: z okresu pierwszego awansu do I ligi (1961-62) i pierwszego tytułu Mistrza Polski w sezonie 1972/73.

Po zakończeniu długotrwałej kariery próbował sił w trenerce w małych podmieleckich klubach. Przez kilkadziesiąt lat mieszkał wraz z całą rodziną w Kanadzie. Niedawno, po śmierci żony wrócił na stałe do naszego miasta. Będę go mile wspominał, utrzymywałem z nim sympatyczne kontakty.

Leszek Śledziona

+ NIECH ODPOCZYWA W POKOJU WIECZNYM